31 grudnia 2009

Oczekiwanie

Miłość, która uczy pokory.

30 grudnia 2009

Wolność

Wiesz...
Zastanawiam się nad wolnością.
Takie słowo "wytrych", jak nie ma o co walczyć to zawsze można powalczyć o wolność. Osiągnięcie wolności staje się celem nadrzędnym. Tylko... Czym jest ta wolność? O jaką wolność walczymy? Czym naprawdę jest dżihad? Czemu jaskinia lwa jest symbolem wyzwolenia? Czym jest wolność, o którą walczysz?

Czym jest wolność dla Ciebie?

Walczysz o nią?

Czemu?

Ja walczyłam o nią od zawsze. Walczyłam ze zniewoleniem zachowań, formy, walczyłam z rodzinnym reżimem. Potem walczyłam o siebie, swoją tożsamość. Nadszedł wiek dorosłości. Wówczas walka, którą toczyłam odbywała się na kilku frontach jednocześnie. Walczyłam o niezależność myśli, wyrazu, doboru ludzi i miejsc. Walczyłam z przeszłością. Dziś gdy mam już wszystko zabiegam o uwolnienie od wszelkiego przywiązania. Dopiero dziś NIE WALCZĘ.

Czemu więc dotąd walczyłam? Czemu wolność niemal jednoznacznie wiąże się z walką?

Wiesz...
Dziś myślę, że wolność nie jest dla wszystkich. Myslę, że nie każdy chce być wolnym. Bo gdy przyglądam się wolności to myślę sobie, że to tak wielka odpowiedzialność, tak permanentna konieczność decydowania o sobie, że nie każdy z nas chce nieść to jarzmo na sobie. I chyba nie każdy musi to czynić... Dziś gdy o tym myślę to zdaje mi się, że choć każdy z nas powołany jest do wolności to jednak każdy z nas samodzielnie decyduje czy chce być wolnym czy nie. I ta właśnie wolność wyboru sprawia, że nie każdy jest liderem, że są przywódcy i wykonawcy. Że są ludzie odważni i tacy, którzy pielęgnują tradycję. I myślę, że to dobrze bo wciąż dzieje się w naszym ludzkim świecie ŻYCIE.

29 grudnia 2009

Cisza

Zatrzymam się dziś.
Usiądę z kawą w fotelu i zamilknę.
Przemądrzałe myśli wejdą mi na głowę, a wówczas będę mogła się im przyjżeć.
Moja cisza to mój azyl.
Uciekam weń zawsze gdy tylko mam na to ochotę, czuję potrzebę, widzę konieczność.
Wtedy dzieje sie pełna, szczęśliwa eksploracja.

Pewność siebie.
Jak dla mnie nie jest celem tylko oznaką. Nie o pewność siebie nam wszytskim chodzi, choć o niej mówi się najprościej, ale o poczucie bycia kochanym.
Kiedy idziesz z głową podniesioną w górę? Gdy jesteś zastraszony czy ukochany?

Samotność.
Poczucie przegranej, brak doświadczenia świata metafizycznego, niepewność - tylko tyle, nic więcej. Nikt z nas samotny nie jest. Dopóki jednak nie przekroczy siebie i nie pozna świata wokół i w środku, tak mu się zdaje. Samotność - efekt braku miłości.

Altruizm.
Skrajny egocentryzm, gdy swój czas na miłość chowamy do kufra z bielizną zajmując się niedoskonałością, plugastwem, pocieszaniem, oceną i demobilizacją innych.

Zasada lustra.
Każdy zachwyt i każda zniewaga jakie wywołuje we mnie drugi człowiek to JA. Mam szansę zaakceptować ten fakt, pokochać go w sobie, przemienić właśnie w tej chwili. Człowiek i tak odejdzie.

Miłość.

Byt materialny, niematerialny, cel i metoda jednocześnie, decyzja, konsekwencja, istnienie. Cokolwiek czynisz zawsze ma to związek z miłością, choć czasem nie widać jej na powierzchni spraw.

Myśl.
Na początku było słowo. Oznaka myśli, sprawczej mocy jaką posiadł człowiek. Zaniedbasz myśli - spieprzysz życie. Docenisz i zaczniesz pielęgnować - zbliżysz się do Edenu - miłości szczęśliwej.

Ciało.
Bezkresny ideał niedoceniony.

25 grudnia 2009

Decyzja

Milczę, a milczenie moje jest efektem decyzji.
Bywam z ludźmi, a bywanie owo wciąż jest efektem mojej decyzji.
Niedawno ktoś zadał mi pytanie, dotyczące mojego osobistego życia, a w odpowiedzi uzyskał jak mantra powtarzającą się odpowiedź - taka jest moja decyzja...
Każdy z nas podejmuje ryzyko życia. Każdy wyposażony jest w niezbędne narzędzia i samodzielnie dozuje ich wykorzystanie. Toteż fakt czy życie nasze jest stabilnym drzewem czy kruchym liściem zależy w znacznej mierze od nas samych.

Okoliczności wokół nas bywają różne. Najczęściej nam one nie odpowiadają. Wzmagamy zatem koncentrację na tym co nas nie zadowala - ludziach wokół, wysokości pensji, tym, że "Kowalski" posiada więcej, a "Walczakowa" jest głupia bo nie chce robić tego co jej każemy. Żenimy się, rozchodzimy, najpierw niby się kochamy potem nagle to mija. Wciąż nam się zdaje, że mamy rację i wszystkich wokół chcemy do niej przekonać. Nie zauważamy jednak, że to właśnie my, ci marudni i grymaśni ludzie jesteśmy w wielkiej potrzebie zmiany punktu widzenia!!
Nauczyliśmy się spoglądać na siebie egocentrycznie, jak rozkapryszone dzieci, które przy kasie czynią cuda by mama kupiła im lizaka. Najważniejsze są dla nas nasze zachcianki, grymasy, kaprysy... A skoro jesteśmy na etapie kaprysu to cóż - życie nas kapryśnie traktuje... Życie, czyli de facto my sami i inni wokół. Czemu mają traktować nas bardziej poważnie?

Do czego jednak jesteśmy tej planecie potrzebni? Czemu wciąż pozwala nam istnieć galaktyka? Bóg, w zależności od wyznania - czemu On nam daje życie tyle już lat i tak niezłomnie rozwija nasz gatunek? W jakim celu rozwinięty w nas jest rozum?

Byśmy byli częścią masy?!?

W jakim celu homo sapiens dostał szansę władania organizmami ziemskimi pozostając jednak pokornym wobec żywiowołów?

Czemu naszą planetą włada człowiek, a nie świnia czy eukaliptus?

Czy zdajemy sobie sprawę z tak ogromnej odpowiedzialności?

Czego uczy nas etyka i wszelkie religie na temat władzy? Co to jest władza? Czy daje ona prawo do decydowania? A może to nie jest przywilej tylko ludzkie zobowiązanie względem istot człowiekowi podległych?

Jaki jest zatem wynik decyzji podejmowanych przez człowieka, który zatrzymał się na poziomie kapryśnego dziecka?

Te decyzje są takie jaki Ty jesteś. Twoje życie jest dokładnie tym czym jesteś Ty. Bo Ty otrzymałeś narzędzia. Otrzymałeś rozum, wolę, inteligencję, przeróżne talenty, które masz rozwijać bo one między innymi czynią Ciebie szczęśliwym. Ty masz prawo i obowiązek decydowania o sobie, bo od tego zależy świat jaki w sobie i wokół siebie tworzysz...

21 grudnia 2009

Zagłuszyć

Świąteczne omamy się dzieją.
Ludzie ślą życzenia, robią porządki, kupują prezenty. Większość wspomina o powinnościach, o nakazach, tradycji. W tym celu nielicznym udaje się być miłymi. Pogratulować!
Katolicki kraj i katolicka tradycja.

Dobrze. Nieliczna jeszcze chwila by przypomnieć sobie kim są Polacy pośród tłumu zunifikowanych Europejczyków.

Są też tacy, którym daleko do tego galimatiasu. Są tacy, co wierzą inaczej, tacy co są przejazdem, tacy, którym daleko tu, a tam jest już inaczej. Choć może podobnie. Są świadomi, którym tradycja nie przeszkadza w ich własnej drodze, ani nie pomaga. Kroczą po swojemu. Są różni ludzie, różne postawy, różne metody.

Dzieją się teraz chwile ważne. Więcej zadumy. Więcej samotności. Więcej tumanów zobowiązań i zależności. Postanowienia i decyzje, rozmowy i wymiany zdań, spotkania rodzinne i nieograniczony w tym względzie savoire-vivre. Więcej, wszystkiego jest więcej w tym czasie. Niby część to lubi, a część przed tym ucieka. Niby piękny to czas - tak mówią media... A taki pusty czasem.

I większość ucieka.
Przed własnym życiem, rozmową z drugim człowiekiem, przed poszukiwaniem siebie, Boga, sensu. Uciekamy przed myślami, pragnieniami. Zamiatamy je jak śnieg, który właśnie napadał i nie daje o sobie zapomnieć. Zagłuszamy nasze przeczucia, pragnienia, myśli jakie towarzyszą nam w naszym niewidzialnym świecie. Uciekamy przed konfrontacją.

Wczesna pora, ale za oknem już mrok. Kolejna kawa bo senność dopada. Muzyka włączona by nie myśleć zbytnio. Wszystko co czynisz - czyń z miłości. Kto to powiedział lub napisał - nie wiem. Każdy mój dzień to moja decyzja. Moja przyszłość to nie nadzieja - tylko moja teraźniejszość. Im więcej zagłuszę myśli w sobie tym bardziej bezwiedne będa kroki kolejne. Aż utracą swój sens.

Cokolwiek czynisz - czyń z miłością. Pisz, rozmawiaj, czekaj, bądź, przyjmuj, dawaj.... Cokolwiek czynisz - czyń w miłości z miłością.

15 grudnia 2009

Prawda

Nie mam odwagi mówić komukolwiek jak ma żyć.

14 grudnia 2009

Kontroluj (Pink Floyd)

Kontroluj
Ilość wypitej herbaty
Liczbę oddechów
Krzyk narodzin
Rozpacz śmierci

Kontroluj
Iluzję posiadania
Iluzję miłości
Iluzję prawdy

Kontroluj
Chromosomy
Napięcia
Pragnienia
Zakochania
Miłość

Kontroluj

I jak CI z tym?
13.12.2009 r., 18.26

(Pink Floyd)

Ode mnie zależy... moja reakcja.
Świt myśli czy zmierzch.
Krok przed siebie czy stanie w miejscu.
Ty jesteś tylko po to by mnie stymulować.
Cel jest we mnie.

Nikt nie zrobi za mnie mojego życia.
Nie będzie za mnie kochał ani narzekał.
Nie urodzi słowa, myśli, ryzyka ani nie wzbudzi miłości, radości ni pragnień.
Ty nie zrobisz za mnie mojego życia, a ja Twojego za Ciebie.
Na tym polega bycie sterem i okrętem. Pozostajesz sobie wierny do końca.
13.12.2009 r., 17.47

Psychodela drogi (Pink Floyd)

Cokolwiek się wydarzy ma znaczenie.
Cokolwiek się stało zostawiło znamię.
Nigdy tak samo.
Deja vu iluzoryczne.
Psychodela
13.12.2009 r., 17.40

Stanik

Zielony stanik
Pomarańczowy kwiat
Każdy
Sutki prześwitują
Słoneczne sploty przeciskają się
Siatka
Zgniecenie
Ujarzmienie
Wylewają się
Górą
Bokiem
Wciskają w siatkę zieleni i kwiatów
Stanik
Zielony
Więzi

Psychodela (Pink Floyd)

Nauczaj się siebie.
Zadbaj o siebie.
Co Ci po innych? Oni i tak odejdą. Ty zostaniesz. Ze sobą zostaniesz.

Tu jesteś Ty. Teraz jesteś. Za chwilę kto inny zaistnieje.

Podróż
Przemijanie
Droga
Tylko niewiedza zna prawdę
Miłości głębię zna

Psychodela czasu
Psychodela miejsca
Psychodela Ciebie
13.12.2009 r., 17.15

(Pink Floyd)

Burza
Zmysłów

Po co
Pytać

Skrawek
Przeźrocza

Słońca
Wysychanie

Człowieka
Zapomnienie

Oceny nie ma. To zwykłe przeświadczenie, że się wie więcej. Powierzchowność, do której nie mamy prawa. Kaprys zabłyśnięcia. Brak pewności siebie. Kompleks.
Ocena to konwencja. Przez człowieka stworzona. Przez człowieka zmieniana. Każdy co chce robi. Ocenia jak chce, a głupcy słuchają i wierzą.
Oceniaj!
I tak nie znasz prawdy!
13.12.2009 r.

(Pink Floyd)

Jaźni odwrócone
Jaźni zaniedbane
Kartka
Czerń
Farba
Rozlana
13.12.2009 r., 16.48

Skoroszyt dźwiekow zapomnianych (Pink Floyd)

Psiakrew
Falują
Buzują
Wrzeszczą
Kraczą
Płyną
Toną

13.12.2009 r., 16.47

Psychobella (Pink Floyd)

W psychodelicznym świecie wszystkie gnidy się budzą i łażą gdzie chcą. Z kąta w kąt. Łatwym ruchem. Ciężkim ruchem. Prostackim oddechem. Splunięciem. Gdziekolwiek.
Psychobella jak więzienie. Ukryta. W środku. Kipi.
Tu jest psychodelicznie.
13.12.2009 r., 16.45

9 grudnia 2009

a jeśli

A jeśli to nie jest jedyny świat?
A jeśli nie jedyna dusza?
Jeśli jutra nie będzie?
Nastanie tylko teraz na zawsze?
Jeśli dziś sądem siebie oblękę?
Co powiem?
Kim będę?
Jeśli jutro obumrze świat?
Jeśli się narodzi?
....

Tobie

5 grudnia 2009

Podsumowanie

Należało się spodziewać podsumowań. Kilka dni temu przecież rozpoczęłam nowe życie.

Często ulegamy złudzeniu, że "życie takie poprostu jest". I tu zaczyna się istnienie pozbawione sensu. Niczego nie zmieniasz bo tak trzeba, bo takie jest życie i masa innych wytłumaczeń, którymi obwarowujesz swój własny świat. A prawda jest taka, że się zwyczajnie boisz. Boisz się zmienić swój los i wziąć zań pełną odpowiedzialność. Boisz się podjąć kolejną decyzję, która zweryfikuje te poprzednie. Boisz się bo brak Ci pewności siebie, poczucia bezpieczeństwa. A brak Ci ich bo brakuje w naszym wspólnym świecie miłości.

Poddaliśmy się wszechogarniającemu kultowi materii. Przestaliśmy zabiegać o siebie wzajemnie, o drugiego człowieka, zaczęliśmy natomiast zabiegać o posiadanie. Niczego nowego nie wymyśliłam. Toć Szekspir jasno nas zapytał - mieć czy być? Nie pytam o tych, których ziemski czas dobiegł końca. Pytam o to co tu i teraz dzieje się między nami. Czy ten jednolity, firmowy mundurek globalnego zadupia daje nam poczucie bezpieczeństwa?

Nie jestem od wymyślania czegoś nowego. Nie w tym moja siła. Nie na tym polega moja podróż. Jeden jest od tworzenia, drugi od zamiatania. Każdy pełni ważną funkcję. Czytając wszystko co piszę nie szukaj myśli nowych bo ich tu nie ma. Są to myśli powszechnie znane, według mnie wartościowe, testowane na mnie przeze mnie, a następnie przetransponowane na język logiki. Ważne jest wiedzieć kim się jest. Ważne jest wiedzieć jakie zadanie mamy do spełnienia. Ważne jest zdać sobie sprawę z odpowiedzialności, która łączy się z odnalezieniem własnej drogi i kroczeniem nią.

Walka? Rewolucja? A cóż one dają? Co nowego wnoszą? Od zarania obala się stare systemy, żeby wprowadzić nowe. Od zarania te rewolucje wprowadzają głównie zniszczenie. Od zarania ci, którzy stają na piedestale stają się "nimi", do "nas" bowiem już nie należą. A mimo to ludzie i tak wciąż żyją rytmem rewolucji.

Dwoje ludzi. Przeżyli ze sobą większość życia. Są starzy. Deprecjonują się odzierając z najdrobniejszej ludzkiej godności. Sensem ich życia jest zadanie większej rany niż przeciwnik. Życie to ring. Im więcej ran po drugiej stronie tym lepiej. Jednak nie rany są najbardziej bolesne ale ich wiara w to, że tak musi być.

Uśmiech, radość, szczęście to na pewno łatwe życie dziedziczki albo jej totalnie głupia naiwność. Nie ma innego wytłumaczenia. Niech więc ona sobie będzie naiwnie szczęśliwa, a ja wróce do realności. Tam mi lepiej. Tam mogę ubolewać nad własnym losem i zawsze znajdę kompaniona użalania się nad sobą. A jak trzeba to komuś dupę obrobię, ocenię zgodnie z prawdą obiektywną wyroczni i będę ustatysfakcjonowany, że są bardziej przegrani ode mnie ludzie na świecie. To taka autoterapia.

Marzenia są po to by wiedzieć kim się jest. W tym rozżalonym świecie Twoich niepowodzeń to jeden z nielicznych znaków Twojej twórczej i sensownej egzystencji. To one pokazują Ci kierunek, drogę. To one ukazują świat, w którym Ty jesteś szczęśliwy. Zawsze gdy tylko się tam udasz. To tu czujesz się dobrze i bezpiecznie, nabierasz sił do przekraczania siebie. Tutaj, w świecie Twoich marzeń doświadczasz piękna i dobra. Marzenia są po to byś zobaczył kim naprawdę jesteś. Nie kim możesz być, jeśli... lub pod warunkiem... Ale kim już jesteś.

Miłość? Ty już wszystko wiesz o miłości, ale oczywiście najbardziej wiesz, że jej nie ma no i masz w tym zupełną słuszność. Kilka niepowodzeń, brak pracy nad własnym "ja" i mamy teorię gotową. Można ją jeszcze okrasić negacją, buntem wieku dojrzewania, terrorystycznym prawem do wyznaczania tez i prawideł świata i mamy gotowy ładunek energetyczny. Miłość nie istnieje!
Cóż - w Twoim życiu pewnie nie. Nikt Ciebie przecież nie będzie zmuszał do miłowania. Na tym polega istota miłości - na wolnym wyborze.

Spoglądam na stare życie i widzę je nowymi oczami. Przemieniam kolory, cienie, myśli. Mam poczucie kompletnej metamorfozy. Spotykam się z moimi marzeniami. Niegdyś wywoływały we mnie oceany łez. Dziś spotykam się z nimi spokojnie, podaję dłoń, witam się z nimi i cieszę, że są bo na nowo mam szansę spojrzeć im w oczy. Dziś spoglądam na siebie, na Ciebie i widzę jak niegdysiejsza intuicja dziewczęcia walczącego o własną wolność i niezależność dziś zbiera wieńce laurowe za wytrwałość i za świadomość. Widzę pięknego łabędzia, który olśniewa nie tym, że jest piękny, ale tym, że to piękno chciał w sobie dostrzec.

Starość daje nam podpowiedź. Nasza twarz pokaże nam kim jesteśmy już dziś. Twoja twarz... co ona chce pokazać światu za następne 30 lat?